Dzisiaj jest Środa, 20 lutego, godzina: 18:59

Kultura

Maciej Turkowski: Lubię pracę instruktora

Kultura08 lutego 2019, 22:40

Nie czuję się frontmenem. Do pełnej satysfakcji nie potrzebuję skierowanych na mnie świateł estrady. W niedawną sylwestrową noc czułem wielką radość, gdy na scenach  największych koncertów w Polsce, zobaczyłem kilku swoich dawnych podopiecznych - o własnej twórczości i muzycznych talentach mówi w wywiadzie Maciej Turkowski, instruktor w Miejskim Ośrodku Kultury.

 

Według przeboju Jerzego Stuhra z Opola sprzed ponad 40 laty „Śpiewać każdy może”. A jakie jest Pana zdanie?   

- Tak, każdy może śpiewać. Śpiew to przyjemność, radość, emocje, zabawa, zdrowie itd. To prawdopodobnie jedna z pierwszych rozrywek człowieka w jego ewolucji i wciąż jedna z najpopularniejszych rozrywek ludzi  na świecie. Polecam śpiew wszystkim, ale nie każdy powinien to robić na scenie lub w mediach. Śpiewanie na scenie lub w mediach to już sztuka.

 

Czy edukacja muzyczna dzieci i młodzieży w miejskich placówkach kulturalnych ma sens?

- Nie tylko ma sens, ale jest wręcz niezbędna do rozwoju młodego człowieka. Każda działalność artystyczna wzbogaca osobowość, rozwija emocjonalnie, daje podstawy do zrozumienia, właściwego odczytania tego co oferuje szeroko rozumiana kultura. To samo można odnieść do popularnych innych zespołów lub grup zainteresowań działających w MOK w dziedzinie plastyki, fotografii, tańca ludowego oraz współczesnego.

 

W jakiej roli czuje się Pan lepiej? Instruktora czy wykonawcy?

- Jeśli musiałbym wybierać,  wskazałbym na pracę w roli instruktora. Przekazywanie wiedzy i umiejętności dzieciom i młodzieży sprawia mi przyjemność. Gdyby mi ta praca nie podobała się, nie kontynuowałbym jej tyle lat, zmieniłbym zawód. Lubię  komponowanie oraz koncerty, występy z podopiecznymi na scenie. Jednak nigdy nie czułem się frontmenem. Do pełnej satysfakcji nie potrzebuję aż tak bardzo skierowanych na mnie świateł estrady. W niedawną sylwestrową noc czułem wielką radość, gdy na scenach  największych koncertów w Polsce, zobaczyłem kilku swoich dawnych podopiecznych.

 

 Kogo Pan zauważył w na estradach w Warszawie, Zakopanem i Katowicach?

- Śpiewali Marcin Sójka i Ola Węglewicz, a w zespole Maryli Rodowicz grał Łukasz Dudewicz. Marcina Sójkę uczyłem śpiewu w szkole i na zajęciach w pozalekcyjnych,  gdy był gimnazjalistą. Ola i Łukasz też długo byli w moich sekcjach. Muszę jednak podkreślić, że absolutnie nie uważam się za wyłącznego ojca ich sukcesów, oni mieli w trakcie swojej edukacji artystycznej wielu nauczycieli, ale na pewno - tak czuję - dołożyłem jakąś swoją cegiełkę do ich sukcesów.

 

Czy to co Pan robi w siedleckim MOK można porównać do pracy Elżbiety Zapędowskiej, która szkoliła wiele późniejszych gwiazd polskiej estrady?

- Nie do końca, między nami  są istotne różnice. Elżbieta Zapędowska jest stricte instruktorką emisji głosu, bardzo znaną i cenioną w estradowym światku. Jest zarazem popularną showmenką, często występuje w programach telewizyjnych w roli jurorki lub komentatorki. Do niej zgłaszają się zaawansowani wokaliści na szlifowanie głosu, a ja czasami zaczynam pracę z młodymi osobami po selekcji od podstaw. Poza tym w MOK opiekuję się również instrumentalistami, indywidualnie i grupami muzyków, a Elżbieta Zapędowska tym się nie zajmuje.

 

Kiedy Pan zaczął muzykować, interesować się muzyką?

- Pierwszy swój zespół rockowy założyłem w szkole mając około 15 lat. Miał nazwę „Wyrock”. Natomiast świadomą twórczość rozpocząłem na studiach, w wieku 20-22 lat. A później rozpoczęła się prawdziwa  przygoda z muzyką. Zdecydowana większość moich dokonań zawodowych związana jest z Miejskim Ośrodkiem Kultury w Siedlcach. W zeszłym roku minęło 30 lat mojej twórczość artystycznej. 

 

Czy  młodzież chce śpiewać? Jak duże jest zainteresowanie zajęciami w prowadzonych przez Pana zespołach muzycznych?

Chętnych jest dużo, Pracuję teraz z kilkoma zespołami. Ci co chodzą systematycznie na zajęcia robią to z zapałem, są zdolni, jest w nich ogromny potencjał. Miara talentu nie jest najistotniejsza, braki warsztatowe zawsze można nadrobić. Jeśli szukam ludzi do współpracy to szukam osób z pasją i wyrazistą osobowością. Dopiero włożona praca i odrobina szczęścia, w połączeniu z talentem, przynosi efekty. Pracując w MOK w roli instruktora, a w szkole -nauczyciela, zauważyłem pewną prawidłowość. Jest grupa dzieci i młodzieży, która zgłasza się do sekcji,  jednocześnie uczęszcza na inne zajęcia: naukowe, sportowe i itp. Dużo pracuje nad sobą i jest ograniczona czasowo. Niestety jest też grupa dzieci i młodzieży, która po lekcjach nic nie robi, a szkoda.

 

Jakie zespoły Pan teraz prowadzi?

W Szkole Podstawowej nr 8 od lat mam uczniowski zespół muzyczny, a w Miejskim Ośrodku prowadzę teraz dwie grupy. Pierwszy to zespół instrumentalno-wokalny „Niekompletni”, Skład zespołu zmienia się często, ale zawsze jest w nim sporo bardzo zdolnych ludzi.. Drugi to Grupa Piosenki Poetyckiej, której skład od kilku lat jest stabilny. Anna Przedlacka i Dominika Ratyńska współtworzą ze mną najważniejsze projekty, takie jak „Siedem pożegnań” czy „Piosenka poetycka klasycznie”. Z obydwoma grupami mam wiele planów. 

 

Co Pan bardziej woli, zespoły wokalne czy wokalno-instrumentalne?

- To zależy od pomysłu, osób, które mam do dyspozycji i ich możliwości artystycznych. Nie rozróżniam tego, gdyż staram się unikać koncertów moich podopiecznych z muzyką z playbacku czy półplaybacku. Staramy się występować z muzyką na żywo, więc potrzebni są akompaniujący wokalistom instrumentaliści. Bardziej cenię w odbiorze muzykę na żywo, tak jak wolę uprawiać sport od oglądania jakiejkolwiek transmisji w telewizji. Czasami, gdy pójdę na czyjś na koncert, a słyszę muzykę puszczoną z płyty, czuje się lekko oszukany.

 

Którzy z Pana wychowanków to największe talenty, z predyspozycjami do sukcesów na krajowych estradach?

- Nie mam dobrej odpowiedzi na takie pytanie. Było i jest ich dużo, ale nie chcę wymieniać, żeby nikogo nie pominąć i skrzywdzić, chociaż o kilku osobach już mówiliśmy. Wielu z nich gra w zmieniających się składach siedleckich i krajowych zespołów, inni ukończyli muzyczne bądź inne uczelnie i wyjechali z Siedlec, ale nie zerwali z muzyką. Ważne jest, że utrzymujemy kontakty. Teraz czasami im coś podpowiem, doradzę.          

 

Jaki repertuar preferuje młodzież, która jest w Pana zespołach? Co chce śpiewać?

- Jestem otwarty na ich sugestie, wybieramy piosenki z różnych nurtów. Chociaż nie ze wszystkich, niektóre odrzucam, nie będę wymieniał jakie, ale akurat moi podopieczni też tego nie proponują. Nie czuję misji, jednak jestem zobowiązany pokazać im wartościową klasykę polskiej piosenki. Młynarski, Osiecka, Przybora, Piwnica pod Baranami, Kofta …Czasami, po prezentacji piosenek, niektórzy z uczestników zajęć, kiedy usłyszą je pierwszy raz, wzdychają,  jak szkoda, że tego wcześniej nie znali. Bo teraz tego nie ma lub jest mało w mediach. Nie znaczy to, że zamykam ich w piosence poetyckiej czy literackiej, nie o to chodzi. Oni, młodsi ode mnie o ponad 30 lat, też mi pokazują, co teraz młodzież słucha, a ja w natłoku zajęć nie zauważyłem. Bywa, że wstawiam do repertuaru wybrane przez nich utwory. Staram się też wprowadzać swoich podopiecznych w krajowe środowisko muzyczne, oni muszą z nimi współpracować. Poznają wtedy piosenki swoich kolegów, rówieśników. Mają okazję zobaczyć, co preferują inni.

 

Porozmawiajmy o Pana własnych kompozycjach. Ile ich jest, które uznaje Pan za najwartościowsze?

- Skomponowałem dotychczas ponad sto piosenek. Na pewno wielkim sukcesem była moja piosenka „Zasłoń okno”, która trafiła na składankę z utworami tak znanych wykonawców, jak: Grzegorz Turnau, Stanisław Sojka, Katarzyna Groniec czy Piotr Rogucki. Inne znane utwory, które były grane przez rozgłośnie radiowe, często odtwarzane w internecie oraz umieściliśmy na naszych wydanych płytach to m.in. „Piosenka na Nowy Rok”, „Jedna z gwiazd”, „Piasek”, „Oddech”. 

 

Co jest dla Pana największym sukcesem w dotychczasowej pracy i twórczości?

- O najciekawszych piosenkach, które są w obiegu przed chwilą wspomniałem. Cenię sobie to, że nasi podopieczni z MOK widoczni wciąż są w na festiwalach, w mediach, na koncerty w Siedlcach przychodzi dużo osób. A najważniejsze jest to, że wciąż robię to co lubię. Żaden menadżer nie zmusi mnie lub moich wykonawców do występu - powiedzmy - w pomarańczowej marynarce lub sukni i w różowych butach. Żaden producent nie jest też w stanie narzucić mi repertuaru czy powiedzieć co  mam wybrać i zagrać wbrew własnej woli, a mimo to wciąż utrzymuję się na rynku, są chętni do współpracy ze mną i mogę robić na artystycznej drodze to, co chcę.  

 

Rozmawiał:  Sławomir Kindziuk.

Fot. Bogusław Skarus

 

Życie Siedleckie z 18.01.2019 r.

 

Koncert w Reymontówce

Kultura15 lutego 2019, 10:57
W niedzielę 17 lutego o godz. 15 w Domu Pracy Twórczej „Reymontówka” w Chlewiskach rozpocznie się koncert muzyki poważnej. Wystąpią m.in. uczniowie Państwowej Szkoł...

Krzysztof Tomaszewski: Życie jest źródłem inspiracji

Kultura25 stycznia 2019, 21:27
  To poezja mnie odnalazła. Podobno, tak zawsze bywa. Pierwszy wiersz napisałem jeszcze w liceum. Później, z różną intensywnością nadal pisałem i tak już został...

Wystawa fotografii: Wieloryby z Królestwa Tonga

Kultura13 stycznia 2019, 21:45
W Galerii Fotografii Fokus od 17 stycznia czynna jest wystawa prac Wojciecha Męczyńskiego, zatytułowana „Wieloryby z Królestwa Tonga”. Autor zdjęć, Wojtek Męczyńsk...

Dziadek do Orzechów w Centrum Kultury i Sztuki

Kultura02 stycznia 2019, 18:38
Na Scenę Teatralną Centrum Kultury i Sztuki wraca w styczniu spektakl „Dziadek do Orzechów”. Spektakle edukacyjne dla dzieci i młodzieży szkolnej odbędą się 8, 9 i 15 styc...

Koncert kolęd w wykonaniu zespołu Niekompletni

Kultura16 grudnia 2018, 14:27
W środę 19 grudnia o godz. 19 w Sali Białej MOK przy ul. Pułaskiego 6 rozpocznie się koncert kolęd w wykonaniu zespołu Niekompletni. Podczas występu zespół Niekompletni zaśpiewa ko...