Dzisiaj jest Czwartek, 20 lutego, godzina: 18:55

Miasto

Anna Sochacka: Nie nudzę się na emeryturze

Miasto14 grudnia 2019, 20:38

O prowadzeniu kroniki rodzinnej i pisaniu do biuletynu „Najstarsze szkoły w Polsce” oraz o pracy samorządzie miejskim po odejściu ze stanowiska wiceprezydent Siedlec na emeryturę - mówi w wywiadzie Anna Sochacka, wiceprzewodnicząca STS i radna Siedleckiego Towarzystwa Samorządowego do Rady Miasta Siedlce.

 

Rok temu odeszła pani ze stanowiska wiceprezydenta Siedlec na emeryturę. Przyjemne jest życie emerytki z mandatem radnej?

-Nie sądziłam, że po 48 latach pracy dla miasta, będąc w domu, można robić tyle ciekawych rzeczy i pojawiają się ciągle nowe wyzwania. Świetnie się odnalazłam. Tydzień temu urodziła się wnuczka Nela. To córeczka mojego najmłodszego syna,więc  mam już sześcioro wnucząt. Krzyś 24 lata, Gosia 22 l., Magda 11 l. i Marta 9 l. to dzieci mojej córki i jeszcze 11-letni Ivo drugiego mojego syna. Wcześniej nie mogłam być w pełni tylko babcią, a teraz jestem całkowicie im oddana i sprawia mi to wielka radość. Czyli wszystko ma swój czas. Mam też czas na bycie radną i kontynuowanie swoich pasji.

 

Co to za pasje?

- Zajmuję się kroniką rodzinną, którą ciągle uzupełniam. Jest to kronika ze zdjęciami opisująca dzieje rodziny na tle wydarzeń w kraju i na świecie, np. dzieci i wnuczęta zafascynowani byli opisem lat z okresu stanu wojennego. Kronikę prowadzę od 48 lat zapisuję własnoręcznie już 19 tom, a wszystkie łącznie ważą prawie 50 kg. Podczas każdej wizyty synów i córki z rodzinami wnuczęta rozpoczynają pobyt u mnie od ich przeglądania. Czyli wszystko musi być na bieżąco. Ciągle też coś piszę.

 

Co takiego?

- Napisałam historię małżeństwa pt. „40 lat - rubinowe szczęście”, a także opowieść o mojej ukochanej, nieżyjącej siostrze pt. „Moja niezwykła siostra Krystyna Svensson”. Jestem autorką biuletynu „Najstarsze szkoły w Polsce”. Teraz piszę niespodziankę - „List do wnuczki Neli”. Będę pisała go do pewnego czasu .Mogę też wreszcie spokojnie poczytać, m.in. dokończyć książki z zakresu historii sztuki, którą się interesuję, a wcześniej musiałam je odkładać po kilkunastu stronach ze względu na brak czasu.

 

Jak pani ocenia pierwszy rok prezydentury Andrzeja Sitnika z pozycji opozycyjnej radnej?

- Trudno mi ocenić prezydenta i jego dotychczasowe sukcesy osobiste, bo w pierwszym roku niewiele ich widać. Jako radny krytykował nas za dywidendy, obligacje, kredyty, a teraz sam czerpie dywidendy w skali do tej pory niewyobrażalnej, no i do porządku praktycznie każdej sesji wprowadza uchwały o podwyżkach, praktycznie już wszystkiego co się da. Niestety to co mówił w kampanii wyborczej nie ma nic wspólnego z tym co robi w tej chwili. Najlepszy przykład to park. Jak zobaczyłam remont alejki w parku, o której mówiliśmy w kampanii, a która była wyśmiana przez radnego i kandydata na prezydenta Sitnika że remont pojedynczych alejek to zły pomysł i twierdził, że „to nie stary koc, żeby go łatać po kawałku”, to się tylko lekko uśmiechnęłam. Jestem też zaskoczona postawą prezydenta, brakiem jakichkolwiek prób współpracy z naszym klubem radnych, czy wręcz niechęcią do rozmowy z nami. Oczekiwałam większej otwartości. Chociaż na ostatniej sesji były pierwsze symptomy zmiany, gdy chciał szybkiej podwyżki podatków od nieruchomości, ale zrobił przerwę, porozmawiał z nami i wycofał projekt uchwały, z zapowiedzią przedyskutowania jej. Jednak radość była przedwczesna, na listopadową sesję wraca projekt bez zmian i bez dyskusji. Trochę to przykre, dlatego muszę poczekać z pełniejszą oceną. A tak przy okazji to mam jeszcze jedną uwagę.

 

Jaką?

- Prezydent zamknął sekretariat i nawet ja jako radna nie mogę teraz tam wejść. Przez lata pełnienia funkcji zastępcy prezydenta przyjęłam ponad trzy tysiące interesantów, do mojego gabinetu mogli wejść nawet bez zapisywania się na listę przyjmowanych, jeżeli tylko byłam w urzędzie. Bezpieczeństwo jest ważne, ale całkowite zamknięcie nie rozwiązuje problemu.

 

Wyborcy Andrzeja Sitnika twierdzą, że musiał się skupić na oszczędnościach budżetowych, bo poprzednie władze z PiS-STS zostawiły miasto zadłużone.

- Kredyty były brane głównie na środki własne uzupełniające dotacje unijne na inwestycje. Przez 12 lat rządów ekipy prezydenta Wojciecha Kudelskiego, którego byłam zastępcą, miasto diametralnie się zmieniło. Mówiąc o zadłużeniu trzeba pokazać na co poszły kredyty, chociaż i tak ludzie o tym wiedzą. Siedlce tętniły życiem, dzięki wsparciu miasto było bogate w imprezy kulturalne i sportowe na wysokim poziomie organizowane w odnowionych i w nowo wybudowanych obiektach. To był przykład dla młodych ludzi, że warto w Siedlcach zostać, tu żyć, studiować i pracować. Poprawiła się infrastruktura, powstały obwodnice, wyremontowano wiele ulic. Kto chce rozwijać się, musi brać kredyty, bez nich wpadniemy w marazm na lata. To ciągłe mówienie o zadłużeniu jest nieroztropne, bo te środki nie zostały zmarnowane. Radny Sitnik całe cztery lata swój wizerunek budował na krytyce zadłużenia wiec oczekiwałabym od prezydenta, który był świadomy sytuacji, skupienia się nad realizacją swoich cudownych pomysłów o oddłużeniu ale nie poprzez podwyżki.

 

Wyborcy prezydenta uważają, że radni PiS-STS weszli w buty Platformy Obywatelskiej i stali się w kadencji samorządu totalną opozycją. Odrzucacie zdecydowaną większość jego propozycji.

- Tak nie jest. Jesteśmy opozycją, ale nie totalną, przynajmniej ja tak się nie czuję. Czasami wstrzymujemy się z poparciem proponując przedyskutowanie i poprawę projektów. Nie sztuka napisać np. nowy pogram z podwyżkami cen za segregację odpadów czy wzrost podatków od nieruchomości. Mogliśmy nie dać złotówki z grudniowych obligacji czy zablokować budżet miasta na 2019 rok, ale jesteśmy odpowiedzialni i pozwoliliśmy prezydentowi ten budżet uchwalić. Mam nadzieję, że wyborcy to widzą i prezydent powoli zmieni swój egoistyczny styl rządzenia, gdyż wspierająca go do niedawna Platforma Obywatelska też już przejrzała na oczy i w sposób otwarty krytykuje poczynania prezydenta. Przecież tu nie chodzi tylko o doraźne rządzenie, a rozwiązywanie problemów miasta na lata.

 

Na grudniowej sesji rada zajmie się budżetem miasta na 2020 rok. Jaki będzie?

- Jeszcze nie zapoznałam się szczegółowo z projektem, więc nie mogę się odnieść. Ostatnio żyłam urodzinami wnuczki. Niebawem będą dyskusje w komisjach rady nad projektem i wtedy zastanowimy się czy nasz klub poprze projekt. Na pewno będzie skromny, jednak musi starczyć pieniędzy na bieżące utrzymanie miasta i kilka niezbędnych remontów ulic. Większych inwestycji nie będzie, gdyż miasto nie pozyskało w 2019 roku prawie żadnych środków zewnętrznych.

 

Przez wiele lat była pani nauczycielką w kilku szkołach i dyrektorką „Królówki”. Jak pani ocenia reformę oświaty wprowadzaną przez rząd PiS?

- 20 lat temu przeżyłam w „Królówce” trudniejszą reformę przejścia w liceach z czteroletniego na trzyletni cykl nauczenia. Musiałam się bardzo nagimnastykować, żeby nikogo nie zwolnić. Obecna reforma w Siedlcach została przeprowadzona praktycznie bezboleśnie. Siedlce mają bardzo dobrą bazę, wyremontowane szkoły z halami sportowymi i zapleczem. O halę w „Królówce” walczyłam chyba 14 lat. Co do samej reformy PiS może inaczej wprowadzałabym zmiany. Wolniej, ze zmianami rozłożonymi na kilka lat i nie likwidowałabym gimnazjów, które miały już bogaty dorobek i dobrą bazę. Skróciłabym podstawówkę do pięciu lat, zostawiłabym gimnazja, a na poziomie szkół średnich wprowadziłabym czteroletnie licea, które na pewno są lepsze od trzyletnich. Jestem dumna z wielu rzeczy które zrobiłam w swoim życiu pracując w oświacie. Z organizacji zjazdów absolwentów „Królówki” nawet na 1000 osób, sprowadzenia relikwii św. Królowej Jadwigi, wprowadzenia na początku lat 90. w „Ekonomiku” programu przedsiębiorczość , który potem zamieniono w przedmiot.

 

Co chce pani załatwić w tej kadencji jako radna?

- Dalej będę pracować nad za rozwijaniem programu „Karta Rodzina 3+”, który wprowadzałam w Siedlcach jako jednym z pierwszych miasta w Polsce oraz rozwijaniem programu „ Karta Seniora”, którą wprowadziliśmy jako jedno z pierwszych ośmiu miast w kraju. Będę walczyć aby wróciły darmowe  szczepienia dla seniorów, które kosztowały ok 40 tys. zł i nie rozumiem dlaczego nie są kontynuowane. Chcę też aby było w budżecie miasta więcej pieniędzy na zajęcia kulturalne i sportowe dla dzieci, bo teraz nawet na tym robi się jakieś oszczędności i cięcia.    

  

Rozmawiał Sławomir Kindziuk

 

Życie Siedleckie z 29.11.2019 r., s. 8.

Krzysztof Chaberski. Mamy inne wizje

Miasto15 lutego 2020, 19:53
Było kilka spięć między nami: olbrzymi wzrost opłaty za segregację śmieci, czynsze w mieszkaniach komunalnych i STBS, o finansowanie sportu, dywidendy ze spółek miejskich, itd. Mieli...

Joanna Janus. W emerytach jest energia

Miasto10 lutego 2020, 10:28
W wykładach Siedleckiego Uniwersytetu III Wieku uczestniczy 850 emerytów, a ponad 400 oczekuje na przyjęcie. Dla niektórych samotnych osób spotkanie na wykładzie lub udział...

Maciej Nowak. To tylko administrowanie miastem

Miasto31 stycznia 2020, 09:57
Moim zdaniem wchodzimy w okres stagnacji, który będzie się pogłębiał i potrwa kilka lat. Prezydent ograniczył się do administrowania miastem i nie przedstawił żadnej wizji Siedlec n...

Sławomir Garucki. Kopciuchy wciąż dymią

Miasto26 stycznia 2020, 17:03
Strażnicy miejscy w ostatnim okresie przeprowadzili blisko 50 kontroli czym ludzie palą w piecach. Interweniujemy w związku ze zgłoszeniami mieszkańców lub z inicjatywy własnej i z prz...

Roman Ignaciuk. Popieramy prezydenta miasta

Miasto12 stycznia 2020, 17:10
O braku poparcia inicjatyw Bezpartyjnych Siedlec i prezydenta Andrzeja Sitnika ze strony radnych z pozostałych klubów, uchwaleniu budżetu miasta na 2020 rok tylko ich głosami oraz własny...