Dzisiaj jest Czwartek, 18 lipca, godzina: 15:46

Miasto

Grzegorz Staręga: Nie wszystko do zaakceptowania

Miasto12 marca 2019, 20:09

O powrocie do Rady Miasta po ośmiu latach, akceptowaniu bądź nie decyzji prezydenta miasta, Siedleckim Towarzystwie Samorządowym, wielu latach pracy w siedleckim sporcie i szkole oraz sportowych sukcesach UKS "Rawa" syna Macieja – mówi w wywiadzie Grzegorz Staręga, radny STS, nauczyciel i trener narciarstwa.     

 

Po dwóch kadencjach zasiadania w Radzie Miasta miał Pan osiem lat przerwy. Co przesądziło, że znowu zdobył Pan mandat?

- W 2010 i w 2014 roku też kandydowałem. Zdobyłem wtedy więcej głosów od kilku radnych, ale przegrywałem z podziałem mandatów  metodą D’Hondta.  Sądzę, że o moim powrocie na trzecią kadencję zadecydowało wieloletnie zaangażowanie w sprawy mieszkańców miasta w rejonie ulic Żwirowa, Południowa i Składowa. Bez względu na to, czy byłem radnym, czy nie. Pracuję w Szkole Podstawowej nr 5 od 39 lat. W moich sekcjach uprawia sport co roku ponad 50 uczniów, a więc przewinęło się przez nie około 1000 osób.  Dziś trenują w UKS „Rawa” wnukowie pierwszych moich podopiecznych. Znam rodziców większości z nich, oni znają mnie. Nigdy  nie odmawiałem nikomu pomocy, a były to różne sprawy, od drobnych do trudnych. Od doradzenia jakie narty kupić, po sprawy wychowawcze czy remont chodnika. Poza tym z mojej inicjatywy powstały na Gołoborzu oświetlone trasy narciarskie, czym Siedlce mogą pochwalić się jako jedno z nielicznych miast nizinnych.

 

Szkoła, UKS „Rawa”, Rada Miasta, Polski Związek Narciarski. Zimą narty, wiosną i jesienią czwartki lekkoatletyczne. Jak Pan znajduje czas na wszystko?

Niestety, kosztem życia rodzinnego. W ciągu ostatnich 20 lat byłem z żoną Marią tylko na jednym 7-dniowym urlopie, o co oczywiście może mieć do mnie pretensje. Na szczęście zaraziłem żonę swoją pasją. Biega na nartach, pomaga w prowadzeniu treningów, jeździ na zawody. Bywa wtedy  w klubie kierowcą, pielęgniarką, dietetyczką itp. Na ostatnim obozie było dwóch chłopaków, którym nic chyba nie smakowało, najchętniej jedliby pizzę i pili coca-colę. Mamy teraz więcej czasu, bo dzieci są już dorosłe. Córka Anna jest trenerką kadry młodzieżowej w biegach narciarskich, a syn Maciej jeszcze startuje. Siedlce miały kilku olimpijczyków, ale tylko Maciek jest wychowankiem siedleckiego klubu.

  

Dlaczego należy Pan do STS a nie do partii politycznej?

Nigdy do żadnej partii nie należałem i już nie wstąpię, bo nie jest to mi potrzebne. Nie trawię szczególnie ludzi, którzy zmieniają partie jak rękawiczki. Z drugiej strony wiem, że w pojedynkę nic się nie zrobi, albo niewiele, Wolę stowarzyszenie, ma inny charakter, a Siedleckie Towarzystwo Samorządowe stawia na rozwój naszego miasta i lokalnych społeczności.

 

W radzie jest Pan w opozycyjnym wobec prezydenta miasta klubie PiS-STS. Będziecie „drzeć koty”, czy czasami pójdziecie na kompromis?

- To jest trudne pytanie. Na pewno nie wszystkie decyzje prezydenta Andrzeja Sitnika są do zaakceptowania, choćby dotyczące cięć wydatków na sport i kulturę. Z jednej strony muszę zachować minimum lojalności, bo z listy PiS-STS wszedłem do rady. Patrząc z drugiej staram się zrozumieć prezydenta, jego dążenie do zrównoważenia budżetu. Też jestem przeciwny rozdawnictwu, a np.  przy finansowaniu sportu zbyt dużo pieniędzy wydano nieracjonalnie.  Mam na myśli zbyt wysokie stypendia fundowane sportowcom angażowanym na rok lub dwa, a naszym wychowankom dużo mniejsze.

 

Niektórzy wieszczą, że sport i kultura niebawem w Siedlcach upadną.

Też martwię się, czy mniejsze dotacje nie odbiją się na rozwoju. Dużo samorządów w Polsce jest zadłużonych. Do pozyskaniu zewnętrznych środków trzeba mieć pieniądze na wkład własny. Jeżdżąc po Polsce widzę, że są miasta takie jak Siedlce, które rozwijały się, także kosztem zadłużenia, ale są też takie, które stoją w miejscu, są martwe. Nie inwestując nie da się rozwijać, czeka nas stagnacja, a stagnacja to tak naprawdę cofanie się. 

 

Jak podzielić między kluby to co jest w budżecie?

Trzeba kryteria ustalić, a jest ich dużo. Jeśli mamy wejść w drugie półrocze z nowym systemem podziału trzeba go opracować do końca marca. Czas ucieka, a na razie nic nie wiemy. Oby komisja dzieląca granty nie była za mało reprezentatywna. Nie wystarczy znać własne podwórko, trzeba spojrzeć na wszystkich. Przy podziale uwzględnić system szkolenia, ilu w sekcji jest młodzików, ocenić kadrę i bazę oraz osiągnięcia, bo sport wyczynowy to rywalizacja. Natomiast jeśli to ma być rekreacja, to należy finansować z innej puli. Z budżetu miasta UKS „Rawa” ma dostać w tym roku 35 tys. na szkolenie dzieci i 10 tys. zł. na seniorów. Mało, a tak było zawsze. Dlatego zabiegam o dotacje z innych źródeł, m.in. za punkty we współzawodnictwie dzieci i młodzieży, a Rawa jest w nim druga w Siedlcach za WLKS. Dostaniemy też dotację z Unii Związków Sportowych Warszawy i Mazowsza, m.in. na tzw. dni szkoleniowe.

 

W tym roku wypada 25-lecie UKS „Rawa”. Będzie jubileuszowa uroczystość?

Założyliśmy Rawę przy SP nr 5 jesienią 1994 roku, po wprowadzeniu w Polsce Uczniowskich Klubów Sportowych. Będziemy świętować, jak będzie za co zorganizować chociaż skromną uroczystość. 

 

A byłoby co świętować?

Nie wypada mi mówić za dużo o swoich osiągnięciach, ale stworzyłem system szkolenia w biegach narciarskich od dzieci z I klasy podstawówki do seniora. W punktacji Polskiego Związku Narciarskiego od lat jesteśmy w pierwszej „szóstce”, a dwa razy wygraliśmy tę klasyfikację. Do tej pory reprezentanci UKS „Rawa” zdobyli na Mistrzostwach Polski we wszystkich kategoriach wiekowych łącznie 126 medali, w tym 46 złotych.  Maciek od lat jest najlepszym biegaczem w kraju, kilkoro innych było lub jest w kadrach i startowało na zagranicznych imprezach, np. w lutym Sobiczewski uczestniczył w Europejskim Festiwalu Olimpijskim Młodzieży w Sarajewie. Przypuszczam, że Maciek będzie startował przynajmniej do Igrzysk Olimpijskich w Pekinie w 2022 roku. Wtedy będzie w optymalnym wieku. Na dwóch poprzednich olimpiadach miał pecha, zaliczał upadki. Mój syn potrzebuje zagranicznego trenera i więcej dni treningowych w zagranicznych ośrodkach, ale PZN  nie kwapi się z większym wsparciem kadry biegaczy.      

 

W Siedlcach, na Gołoborzu, jest jedna z dwóch w Polsce poza górami oświetlona trasa do biegania na nartach, Gdyby nie Pana upór, nie byłoby jej.

Powstała praktycznie bez pomocy miasta, dzięki zaangażowaniu rodziców trenujących dziewcząt i chłopców. Mamy umowę dzierżawy terenu, na którym wykarczowaliśmy i wyrównaliśmy trasy. Dzięki pomocy firmy Zeltech  1100-metrowa pętla jest oświetlona, a to wielkie ułatwienie przy organizacji treningów. Mamy armatkę do zaśnieżania, ale za dociągnięcie kabla oraz skrzynkę i przełączniki musiałem sam zapłacić. Jednak są inne koszty, za energię za dwa miesiące tego sezonu klub musi zapłacić 1200 zł, a przyjdzie jeszcze jedna taka faktura.

 

Rozmawiał: Sławomir Kindziuk.

Krzysztof Kryszczuk. Blisko, a tak daleko do Siedlec

Miasto17 lipca 2019, 14:08
O wykluczeniu komunikacyjnym mieszkańców wsi, przemianach społecznych w podsiedleckim środowisku wiejskim i innych gminnych problemach - mówi w wywiadzie wójt gminy ...

Dr Ryszard Kowalski: Nie szukajcie daleko

Miasto12 lipca 2019, 21:16
Gdzie wybrać w wakacje na wycieczkę w pobliżu Siedlec by nasycić się przyrodą, w jakim stanie jest podmiejski rezerwat przyrody „Siedleckie stawy” i co jest przyczyną zac...

Koncert poezji Andrzeja Meżeryckiego

Miasto25 czerwca 2019, 11:34
W czwartek 27 czerwca o godz. 19 na Skwerze przy fontannie rozpocznie się wieczór  wieczór poezji Andrzeja Meżeryckiego w 10. rocznicę jego śmierci. Podczas ...

Janusz Cabaj: Kocham drogówkę

Miasto20 czerwca 2019, 11:54
Policjant nie może angażować się w politykę, ale może być radnym zaangażowanym w życie lokalnego samorządu pracującego na rzecz rozwoju miasta. Kocham swoją pracę zawodową w drog&oacu...

Koncert O Polsce w rytmie rocka

Miasto04 czerwca 2019, 12:03
WE wtorek 4 czerwca, w 30. rocznicę  pierwszych częściowo wolnych wyborów do Sejmu i całkowicie wolnych do Senatu, o godz. 19 na Placu gen. Sikorskiego w Siedlcach rozpocznie się k...