Dzisiaj jest Czwartek, 18 kwietnia, godzina: 18:16

Miasto

Zbigniew Piwoński. Lewica jeszcze odżyje

Miasto01 marca 2019, 23:41

Nie zrezygnowaliśmy z odbudowy dawnej Bramy na styku ulic Piłsudskiego i Starowiejskiej, która znowu byłaby rozpoznawalnym symbolem Siedlec – mówi w wywiadzie Zbigniew Piwoński, przewodniczący Siedleckiego Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego „Brama”. Odpowiada także na pytania o szanse powrotu lewicy do politycznego mainstreamu, strzelanie do dzików, przyszłość Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i kilka innych.

 

- Kiedy doczekamy się rekonstrukcji zabytkowej Bramy na styku ul. Piłsudskiego i Starowiejskiej, która do 1941 roku jednym ze znaków rozpoznawczych Siedlec? I czy w ogóle się doczekamy?

 - Uważam, że idea odtworzenia bramy ma duże poparcie mieszkańców Siedlec. Zakładając  w 2002 roku Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne „Brama” jej rekonstrukcja stała się jednym z głównych celów działania. Od kilku miesięcy ponownie jestem prezesem Bramy i z odbudowy bramy-dzwonnicy nie rezygnujemy. Przez lata naszej wielopłaszczyznowej działalności, przy wsparciu władz miasta ale i wielu kompetentnych ludzi jak Andrzej Bakiera, Andrzej Rutkowski, Marian Muszyński, Wincenty Przychoda i wielu innych   poczyniliśmy wiele przygotowań: rozpatrzyliśmy kilka wersji, zgromadziliśmy dokumentację historyczną i projektową. Jednak wciąż jest do rozwiązania kilka kwestii.

 

- Jakie?

- Po pierwsze, przy rekonstrukcji w jej pierwotnym kształcie parametry przejazdu przez bramę według poprzednich władz miasta były za małe w stosunku do współczesnych potrzeb transportowych miasta. Z kolei zastrzeżenia do odbudowy w większych rozmiarach miał konserwator zabytków. Natomiast wiele osób wskazywało przykłady z miast na Zachodzie, w których na starówkach są podobne bramy. I funkcjonują znakomicie zachowując historyczną architekturę. Ustawiając w tym miejscu sygnalizację świetlną z przejazdem co minutę raz z jednej strony, raz z drugiej, nie byłoby dużych korków. Dzięki wybudowanym w ostatnich latach obwodnicom ruch większych samochodów i tak już w dużym stopniu wyprowadzono na zewnątrz centrum miasta. Z rekonstrukcją bramy wiąże się postulat odtworzenia historycznej starówki Siedlec z Domami zajezdnymi i Jackiem, pomnikiem Tadeusza Kościuszki. Przecież wtedy z korzyścią dla historyczności Siedlec jeszcze bardziej wyeksponowalibyśmy kilka innych zabytków miasta: kościół św. Stanisława, Kaplicę Księżnej Ogińskiej, budynek poczty czy wreszcie  Pałac Ogińskich

 

- A druga kwestia?

- Zawsze brakowało pieniędzy, a bez wsparcia z budżetu miasta nie odbudujemy. Wiem, że  przy obecnym stanie finansów miasta przywrócenie bramy nie może być pierwszą potrzebą, ale cierpliwie poczekamy. A może wcześniej wykreujemy inny sposób sfinansowania i odbudowy?

 

- Ile to by kosztowało?

- Według różnych szacunków i rozpatrywanych wersji od 1,5 do 3  milionów złotych.

 

- Skąd Pan wie, że rekonstrukcja ma duże poparcie?

- Przed kilku laty, w trakcie Światowych Dni Młodzieży, na parkanie przy kościele św. Stanisława zaprezentowaliśmy dokumentację historyczną i projekty odbudowy, a wcześniej przy okazji finału Orkiestry na placu gen. Sikorskiego na nasze zamówienie stanęła brama wyrzeźbiona w lodzie. Wiele osób oglądało obie prezentacje, pytały o szanse odbudowy, termin rekonstrukcji, a temat  siedleckiej starówki systematycznie powraca .

 

Czym jeszcze zajmuje się Stowarzyszenie „Brama”?

- Skupiamy się na działalności w sferze kultury. Był okres, gdy mocno angażowaliśmy się w wydawanie książek o tematyce związanej z Siedlcami i siedlczanami m.in.: „Brama Księżnej Ogińskiej”, „Czy oni czasem nie są z Siedlec?”, „Tańcem oczarowana” o Ziucie Buczyńskiej. Piękne albumy Antoniego Wróblewskiego czy Bogusława Skarusa i wiele innych. Był też okres gdy mocno weszliśmy w popularyzację plastyki. Organizowaliśmy plenery, wystawy prac siedleckich plastyków ale również prac m.in. Picassa i Chagalla a w Warszawie - Van Gogha . Tę ostatnią wystawę prezentowaliśmy w Bibliotece Narodowej., ale dzięki współpracy z MOK udało nam się przenieść  do Siedlec na trzy dni  i odwiedziło ją tysiące zwiedzających. Współorganizowaliśmy plenery, odbywały się koncerty i spotkania. Nie rezygnujemy z tych kierunków działalności, będziemy proponować inne.     

 

- Jest Pan od wielu lat szefem miejskiego sztabu WOŚP, ale po morderstwie na scenie podczas finału w Gdańsku niektórzy zastanawiają się czy Orkiestra wciąż będzie grała.

- Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Wszyscy angażujący się w jej działalność są nadal nakręceni w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Młodzież chce to robić nadal, potencjał chęci jest ogromny. W budżecie jest dużo  pieniędzy na ochronę zdrowia, w porównaniu z nim kwoty zebrane przez Orkiestrę to kropla, ale jej działalność jest potrzebna i przez wszystkich zauważalna. Efekt wychowawczy i edukacyjny zaangażowania młodzieży w wolontariat Orkiestry jest dla niej ważnym doświadczeniem. Bywało, że w Siedlcach angażowało się  200, czasami 400 młodych ludzi, a tym roku zbierało datki prawie 800 osób! Nie można im tego zabronić. To piękne!

 

- Ile zebraliście w Siedlcach? Co miasto dostało od Orkiestry w zamian?

W tym roku zgromadziliśmy rekordową kwotę prawie 170 tys. zł, a przez 27 lat, biorąc pod uwagę denominację, zebraliśmy około 1 mln. 700 tys. zł. W zamian siedleckie placówki służby zdrowia otrzymały dotychczas sprzęt za ok. 2,5 mln zł. Niedawno dostaliśmy przyłóżkowy aparat  rentgenowski na oddział dziecięcy, sprzęt niezwykle potrzebny w leczeniu dzieci. Warto wspomnieć o fotelach z funkcją leżenia dla mam towarzyszących chorym pociechom.

 

Dlaczego włączył się Pan w Orkiestrę?

- Podczas pierwszego finału pracowałem w „Samochodówce” i moi  uczniowie zwrócili się do mnie o pomoc w zorganizowaniu imprezy. Byłem radnym, zaangażowaliśmy wiele instytucji i zrobiliśmy w hali sportowej fajny finał. Przy kolejnych finałach nadal pomagałem, a z czasem zostałem szefem miejskiego sztabu WOŚP. Mamy wspaniałą młodzież, ale trzeba dawać im możliwość działania, a to zadanie dla takich jak ja społeczników.

 

Przez 22 lata do 2014 roku był Pan lewicowym radnym z SLD, ale strzela Pan też do dzików, a w programach lewicowych ugrupowań są hasła ochrony środowiska, ochrony zwierząt,  ekologia. Jak Pan to godzi?

- To prawda, jestem lewicowcem, a także myśliwym, należącym do Polskiego Związku Łowieckiego. Ekologia to jest tylko fragment programu lewicy, a dlaczego poluję? To piękna pasja i myśliwi przestrzegają zasad etyki łowieckiej. Ludzie w dawnych czasach żeby jeść mięso musieli polować. Kiedyś przyroda sama regulowała ekosystem, a teraz musi wspomagać ją człowiek. Łowiectwo pełni ważną rolę, ale nie godzimy się z patologią  Odstrzał dzików z powodu ASF to nie jest jedyne i nie najlepsze rozwiązanie. Ważniejsze jest przestrzeganie przez hodowców świń zasad epidemiologii i bioasekuracji jak np. maty zabezpieczające czy izolacja stada od możliwości zarażenia, środki ochrony osobistej itp. ASF trzeba zwalczać systemowo. A wracając do odstrzału ministerstwo, organizacje pozarządowe  i ośrodki badawcze np. SGGW  badają jakość łowisk. Określają ile na danym terenie zwierząt może wyżywić się i rozwijać. Ustalają też pojemność łowisk. Do Kół Łowieckich trafiają wytyczne w  zakresie pozyskania poszczególnych gatunków zwierzyny. Myśliwy często wyjeżdża na łowisko, a spotkanie ze zwierzem nigdy  nie jest  pewne.

 

Od 2014 roku w siedleckiej Radzie Miasta nie ma przedstawicieli SLD i innej lewicy. Dlaczego?        

- Błędem było przeszacowanie w 2015 roku naszych szans w wyborach do Sejmu. Lewicowa koalicja zdobyła prawie 8 proc. głosów, trochę zabrakło. Startując sami pod szyldem SLD przekroczylibyśmy próg 5 proc. W konsekwencji nie ma nas w Sejmie, nie ma w mainstreamowych mediach i formacja ma problemy. Sympatycy  swoje poparcie lokują gdzie indziej. Lewica stawia na równość obywateli, prawa człowieka, prawa socjalne, tolerancję,  praworządność, równość wobec prawa. Inne partie posiłkują się naszymi hasłami. PiS wziął  socjal, ale ludziom nadal żyje się trudno, jest zbyt wiele nierówności. Obecny stan lewicy nie jest na miarę moich oczekiwań. Jestem przekonany, że lewica niebawem powróci do głównego nurtu na krajowej scenie i w następnej kadencji do Rady Miasta. Do wyborców w końcu dotrze, że prawica nie jest lekarstwem na wszystko. W Siedlcach w ostatnich wyborach samorządowych 12-letnia dominacja PiS już została zachwiana. Lewicową formację stać na zdobycie kilkunastu procent poparcia i w Siedlcach, i w kraju, ale nie może popełnić błędów z kilku ostatnich kampanii wyborczych.    

      

Rozmawiał: Sławomir Kindziuk  

Fot. Aneta Borkowska

 

Wywiad opublikowany w „Życiu Siedleckim” w nr 9 z 15.02.2019 r., s. 7.

Piotr Karaś: Daliśmy kredyt zaufania

Miasto17 kwietnia 2019, 13:45
O siedleckim rynku pracy, kredycie zaufania dla prezydenta miasta Andrzeja Sitnika i współpracy radnych Platformy Obywatelskiej z radnymi z Bezpartyjnych Siedlec – mówi...

Marcin Kulicki: Szpital z referencjami

Miasto11 kwietnia 2019, 21:10
O sytuacji siedleckiej służbie z pozycji zarządzającego szpitalem, remontach oddziałów, brakach kadrowych i innych innych problemach mówi w wywiadzie Marcin Kulicki, prez...

Henryk Brodowski: Gmina wokół miasta

Miasto27 marca 2019, 18:05
O zarządzaniu gminą Siedlce przy współpracy z radnymi, gwałtownej rozbudowie podsiedleckich wsi wokół miasta, budowie parku handlowego w Białkach oraz autostrady, protestach prz...

Grzegorz Staręga: Nie wszystko do zaakceptowania

Miasto12 marca 2019, 20:09
O powrocie do Rady Miasta po ośmiu latach, akceptowaniu bądź nie decyzji prezydenta miasta, Siedleckim Towarzystwie Samorządowym, wielu latach pracy w siedleckim sporcie i szkole oraz s...

Głosujmy na budynek Sądu Rejonowego

Miasto21 lutego 2019, 12:04
Gmach Sądu Rejonowego w Siedlcach przy ul. Kazimierzowskiej 31a został zakwalifikowany do udziału w plebiscycie „Building of the Year 2019” na zrealizowane najladniejsze i funkcjonal...